Jan Borysewicz przerwał milczenie o transpłciowym wnuku! Legendarny muzyk Lady Pank wyznał, co zobaczył po jego korekcie płci. „Jakby ktoś zdjął z niego wielki ciężar”

Jan Borysewicz przez ponad cztery dekady przyzwyczaił fanów do tego, że na scenie nie uznaje kompromisów. Charakterystyczne gitarowe brzmienie, rockowy temperament i przeboje zespołu Lady Pank sprawiły, że stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki. Tym razem jednak zainteresowanie wzbudziły nie jego koncerty, muzyczne dokonania ani kulisy współpracy z Januszem Panasewiczem, lecz niezwykle osobiste wyznanie dotyczące najbliższej rodziny. Wszystko za sprawą ponownego zainteresowania historią muzyka po premierze filmu „Mniej obcy” na platformie Netflix. Produkcja przypomniała widzom początki kariery Borysewicza i czasy, kiedy polski rock rozwijał się w realiach schyłkowego PRL-u. Wraz z powrotem jego nazwiska na pierwsze strony serwisów rozrywkowych przypomniano również fragment autobiograficznej rozmowy, którą artysta przeprowadził z Marcinem Prokopem w 2022 roku. To właśnie wtedy opowiedział o swoim wnuku Aleksie, który jest osobą transpłciową i przeszedł proces korekty płci. Słowa Borysewicza mogą zaskoczyć tych, którzy znają go wyłącznie z ostrego, rockowego wizerunku. Muzyk nie ukrywał bowiem, że najważniejsze jest dla niego szczęście wnuka, a nie opinie otoczenia. Zamiast oceniać jego decyzje, postanowił przyjrzeć się temu, jak zmieniło się jego życie. Szczególnie poruszająco zabrzmiało wspomnienie pierwszego spotkania po korekcie płci. Borysewicz zauważył wtedy coś, co zapamiętał na długo. Opowiadał, że Aleks sprawiał wrażenie człowieka, który wreszcie odzyskał spokój i poczuł się swobodnie we własnej skórze. Artysta nie próbował ukrywać, że wcześniej dostrzegał u wnuka trudne emocje. Teraz, wspominając jego przemianę, mówił przede wszystkim o radości, akceptacji i prawie każdego człowieka do życia w zgodzie ze swoją tożsamością.

Historia Jana Borysewicza to opowieść o człowieku, który niemal całe dorosłe życie spędził w świecie muzyki. Gitarzysta już jako nastolatek rozwijał swoje umiejętności, a na początku lat osiemdziesiątych wraz z Januszem Panasewiczem stworzył zespół Lady Pank. Grupa szybko zdobyła ogromną popularność, a takie utwory jak „Mniej niż zero”, „Kryzysowa narzeczona”, „Zawsze tam, gdzie ty” czy „Tańcz głupia, tańcz” na stałe weszły do historii polskiej muzyki rozrywkowej. Za scenicznym sukcesem kryły się jednak również skomplikowane relacje rodzinne, o których muzyk przez wiele lat mówił znacznie rzadziej niż o swojej twórczości. Dopiero autobiografia „Mniej obcy”, przygotowana w formie rozmowy z Marcinem Prokopem i wydana we wrześniu 2022 roku, pozwoliła fanom poznać jego bardziej prywatną stronę. Borysewicz wrócił w niej do dzieciństwa, początków kariery, trudnych doświadczeń i relacji z bliskimi. Nie ukrywał również, że ojcostwo nie zawsze było dla niego łatwe. Kiedy na świat przyszła jego córka Joanna, był bardzo młody i nie czuł się przygotowany do nowej roli. Z czasem obowiązki zawodowe oraz intensywne życie muzyka sprawiły, że nie uczestniczył w jej wychowywaniu tak, jak mógłby tego oczekiwać. Po latach otwarcie przyznawał, że jego relacja z córką pozostaje skomplikowana, a kontakt między nimi nie jest częsty. Właśnie dlatego szczególnego znaczenia nabierają jego słowa dotyczące wnuka. Choć artysta nie przedstawia siebie jako idealnego ojca czy dziadka, potrafił opowiedzieć o Aleksie z czułością i zrozumieniem. Nie skupiał się na tym, jak jego tożsamość zostanie odebrana przez znajomych czy fanów. Zwracał uwagę przede wszystkim na emocje młodego człowieka i zmiany, które zaobserwował po jego korekcie płci. To właśnie ten fragment rozmowy powrócił teraz do medialnej dyskusji, pokazując Borysewicza w zupełnie innym świetle niż podczas koncertów i rockowych występów.Nie tylko Lady Pank. Borysewicz grał z największymi! - Złote przeboje

W rozmowie z Marcinem Prokopem muzyk nie unikał tematu transpłciowości. Wręcz przeciwnie, jasno przedstawił swoje stanowisko, podkreślając, że każdy człowiek powinien mieć możliwość życia w zgodzie ze swoją tożsamością. Borysewicz przyznał, że jeśli ktoś odczuwa silną potrzebę uzgodnienia płci, należy potraktować ją poważnie, zamiast od razu kwestionować czy oceniać. Szczególnie wymowne było pytanie, które zadał podczas rozmowy: „Dlaczego człowiek ma się męczyć w obcej skórze?”. W tych kilku słowach zawarł swoje podejście do doświadczeń wnuka. Nie próbował przedstawiać sytuacji Aleksa jako rodzinnego problemu czy powodu do wstydu. Opowiadał o niej spokojnie, jak o ważnej części życia bliskiej osoby. Wspomniał również zabawną sytuację z własnego telefonu. Przez pewien czas, kiedy Aleks do niego dzwonił, na ekranie nadal pojawiało się imię, pod którym rodzina znała go wcześniej. Borysewicz przyznał z uśmiechem, że wynikało to po prostu z faktu, iż nie zmienił jeszcze zapisanego kontaktu. W jego opowieści nie było jednak kpiny z wnuka. Była raczej zwyczajna, rodzinna anegdota pokazująca, że starsze pokolenie również uczy się nowych rzeczy i dostosowuje do zmian zachodzących w życiu bliskich. Muzyk wspominał też wizytę Aleksa na jednym ze swoich koncertów. Po występie mieli okazję spędzić razem czas i porozmawiać przy drinku. Borysewicz zapamiętał również wygląd wnuka, który pojawił się w skórzanych ubraniach i ciężkich butach. Ten szczegół szczególnie pasował do świata artysty, od lat kojarzonego z rockową estetyką. Zamiast podkreślać różnice między nimi, muzyk opowiadał o zwyczajnym spotkaniu dziadka z wnukiem. I właśnie ta naturalność sprawiła, że jego wypowiedź nabrała wyjątkowego znaczenia.Jan Borysewicz ma transpłciowego wnuka. Bardzo go wspiera! "Dlaczego człowiek ma się męczyć w obcej skórze?" | Telemagazyn

Najbardziej emocjonalny fragment wyznania dotyczył jednak zmian, które Borysewicz dostrzegł w zachowaniu Aleksa. Muzyk przyznał, że przez lata obserwował, iż wnuk nie był w pełni szczęśliwy. Nie próbował szczegółowo opisywać wszystkich jego osobistych doświadczeń ani mówić w jego imieniu o powodach wcześniejszego samopoczucia. Skupił się na tym, co sam zobaczył podczas ich spotkania po korekcie płci. Według artysty Aleks stał się bardziej pogodny, otwarty i pozytywnie nastawiony do życia. Borysewicz wspominał, że miał wrażenie, jakby z wnuka nagle spadł ogromny ciężar. To porównanie najlepiej oddawało emocje, jakie towarzyszyły mu podczas spotkania. Nie chodziło wyłącznie o zmianę wyglądu czy sposobu prezentowania się, ale przede wszystkim o poczucie swobody, które zauważył u bliskiej osoby. Dla muzyka był to wystarczający powód, aby uznać, że Aleks powinien mieć możliwość podejmowania decyzji dotyczących własnego życia. Borysewicz podkreślił, że nie uważa za właściwe blokowania takich wyborów tylko dlatego, że mogą budzić niezrozumienie wśród innych ludzi. Zwrócił również uwagę na brak wiedzy dotyczącej transpłciowości i przekonywał, że zmiana społecznego podejścia będzie wymagała czasu. Jego słowa były jednoznaczne: jeśli korekta płci pozwoliła wnukowi poczuć się szczęśliwszym i żyć w zgodzie ze sobą, to właśnie ten rezultat ma dla niego największe znaczenie. Warto przy tym pamiętać, że proces uzgodnienia płci może wyglądać różnie w zależności od potrzeb konkretnej osoby i nie zawsze obejmuje takie same działania medyczne. Borysewicz nie ujawniał szczegółów dotyczących leczenia wnuka i nie przedstawiał jego prywatnej historii jako sensacji. Mówił przede wszystkim o rodzinnej akceptacji oraz o tym, jak ważne jest, aby bliscy potrafili dostrzec człowieka, a nie wyłącznie temat wywołujący społeczne dyskusje. To właśnie dlatego jego wspomnienia brzmią inaczej niż wiele głośnych wypowiedzi celebrytów dotyczących transpłciowości. Zamiast prowokować konflikt, artysta opowiedział o osobistym doświadczeniu i o radości z tego, że ktoś bliski czuje się lepiej.Mniej obcy” nie jest wierną biografią. Twórcy zmienili ważne wydarzenie z historii Lady Pank - ESKA2

Powrót do wyznania Jana Borysewicza zbiegł się z zainteresowaniem filmem „Mniej obcy”, który przypomina początki kariery legendarnego gitarzysty. W produkcji przedstawiającej jego muzyczną drogę w rolę młodego artysty wcielił się Mikołaj Bukrewicz. Historia przenosi widzów do czasów schyłkowego PRL-u, kiedy powstawała jedna z najważniejszych polskich grup rockowych. Film koncentruje się na muzyce, ambicjach i trudnej drodze do sukcesu, ale przypomniane przy tej okazji fragmenty autobiografii pokazują również bardziej osobisty wymiar życia Borysewicza. Artysta, który przez dekady kojarzony był z buntem, gitarą i sceniczną niezależnością, w rozmowie o wnuku zaprezentował spokojne i pełne zrozumienia podejście do spraw rodzinnych. Nie oznacza to, że wszystkie jego relacje z najbliższymi zawsze były idealne. Sam wielokrotnie przyznawał, że popełniał błędy jako ojciec i że intensywna kariera odbijała się na jego życiu prywatnym. Tym bardziej znaczące pozostaje to, jak opowiedział o Aleksie. Nie próbował decydować za wnuka, nie oceniał jego tożsamości przez pryzmat własnych oczekiwań i nie traktował korekty płci jako powodu do rodzinnego konfliktu. Najważniejsze było dla niego to, że podczas spotkania zobaczył człowieka, który wydawał się znacznie szczęśliwszy niż wcześniej. Choć słowa te padły już w 2022 roku, ich ponowne przypomnienie w październiku 2026 roku pokazuje, że prywatne wyznania znanych osób mogą zyskać nowe zainteresowanie wiele lat po publikacji. Borysewicz nie przedstawiał swojej wypowiedzi jako manifestu ani nie próbował występować w roli eksperta od transpłciowości. Mówił po prostu jako dziadek, który obserwował doświadczenia bliskiej osoby i wyciągnął z nich własne wnioski. Właśnie ta perspektywa sprawiła, że jego słowa okazały się tak poruszające. Za legendą polskiego rocka, sceniczną charyzmą i dziesiątkami przebojów kryje się bowiem również człowiek, dla którego szczęście wnuka okazało się ważniejsze od społecznych uprzedzeń. A wspomnienie spotkania z Aleksem po korekcie płci pozostaje jednym z najbardziej osobistych fragmentów jego autobiograficznej opowieści.

Videos from internet