57-letnia aktorka zyskała sławę już w latach 90. dzięki roli w serialu „Słoneczny patrol”. Biuściasta piękność szybko zyskała status symbolu seksu. Jednak, jak przyznała Pamela Anderson, popularność nie przyniosła jej szczęścia. Podczas prezentacji filmu „Ostatni tancerz” na Festiwalu Filmowym w Zurychu gwiazda otworzyła się i przyznała, że jej życie było pozbawione radości przez wiele lat. „Jestem po prostu szczęśliwa, że jestem tutaj w tym momencie, ponieważ myślę, że byłam przygnębiona przez kilka dekad” – powiedziała gwiazda.
Po sukcesie Baywatch aktorka stała się zakładniczką swojego wizerunku — musiała nawet wrócić do rodzinnej Kanady z powodu braku nowych ról. „Byłam bardzo smutna i samotna” — wyjaśniła. Kariera Anderson zaczęła odżywać dopiero w 2022 roku, kiedy zadebiutowała na Broadwayu jako Roxie Hart w musicalu Chicago. Według celebrytki między projektami „wszystko jest jak rozmycie”.
Sukces na scenie przyszedł wraz z rolą w filmie The Last Dancer w reżyserii Gii Coppoli, za którą Pamela otrzymała nagrodę Golden Eye. „Nie wiem, co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku dekad, ale czuję, że bardzo oddaliłam się od wizerunku, jaki miałam” – powiedziała Anderson.