Andziaks narzekała na wysokie podatki, a sama pobierała 500+! Internauci odkryli stare nagranie. Słowa milionerki i jej męża wywołały kolejną burzę!

Andziaks, czyli Angelika Trochonowicz, jeszcze niedawno próbowała zakończyć medialną burzę wywołaną swoimi wypowiedziami o podatkach i publicznej służbie zdrowia. Popularna influencerka, która od lat pokazuje w internecie luksusowe podróże, drogie samochody, ekskluzywne zakupy i życie w imponujących wnętrzach, niespodziewanie znalazła się w centrum jednej z największych kontrowersji swojej kariery. Wszystko zaczęło się od jej narzekań na wysokość podatków płaconych w Polsce. Angelika przekonywała, że chętnie rozliczałaby się za granicą, ponieważ jej zdaniem oddaje państwu ogromne pieniądze, a jednocześnie nie korzysta z publicznej opieki zdrowotnej. Wypowiedź natychmiast spotkała się z falą krytyki, a internauci zaczęli przypominać, że podatki finansują znacznie więcej niż wizyty lekarskie. Gdy influencerka opublikowała emocjonalne przeprosiny, wydawało się, że sprawa powoli zacznie przycichać. Stało się jednak coś zupełnie odwrotnego. W poniedziałek 26 października na TikToku zaczęło krążyć archiwalne nagranie, na którym Andziaks i jej mąż Luka opowiadają o pobieraniu świadczenia 500+ przez osoby bardzo zamożne. Okazało się, że małżonkowie sami korzystali z programu, a ich argumentacja wywołała kolejne poruszenie. Influencerka nie tylko przyznała, że pobierają pieniądze na dziecko, lecz także stanowczo przekonywała, że nawet multimilionerzy powinni korzystać z takiego wsparcia. Według niej nie ma powodu, aby rezygnować ze świadczenia tylko dlatego, że ktoś posiada ogromny majątek. Luka poszedł jeszcze dalej, tłumacząc, że bogaci płacą wysokie podatki, dlatego mają prawo odbierać od państwa część pieniędzy, nawet jeśli nie są im one potrzebne do codziennego życia. To właśnie te słowa, zestawione z niedawnymi narzekaniami Andziaks na system podatkowy, sprawiły, że internauci ponownie zaczęli zarzucać parze hipokryzję. W krótkim czasie dawna transmisja na żywo stała się kolejnym rozdziałem głośnej afery, a wypowiedzi małżonków zaczęły być analizowane niemal zdanie po zdaniu.Andziaks

Cała historia nabrała rozgłosu po vlogu opublikowanym 22 października, w którym Andziaks opowiadała o swoich finansach i obowiązkach podatkowych. Influencerka przyznała, że rozlicza się w Polsce, ale nie ukrywała, że wolałaby płacić podatki w innym kraju. Wyjaśniała, że korzysta z prywatnej opieki medycznej, a wysokość odprowadzanych kwot uważa za wyjątkowo dotkliwą. Szczególnie duże oburzenie wywołała jej sugestia, że osobom zarabiającym mniej płacenie podatków może nie sprawiać aż tak dużego bólu jak ludziom osiągającym wysokie dochody. Dla wielu odbiorców, którzy każdego miesiąca muszą dokładnie planować domowy budżet, takie stwierdzenie zabrzmiało jak dowód oderwania od codziennych problemów przeciętnych Polaków. W dyskusję włączyli się również eksperci podatkowi, którzy zaczęli analizować publicznie dostępne dane finansowe spółek związanych z influencerką. Szczególne zainteresowanie wzbudziła firma Twinkle Candle, zajmująca się sprzedażą świec. Według sprawozdania finansowego za 2025 rok spółka osiągnęła około 12 milionów złotych przychodu i blisko 2,85 miliona złotych zysku brutto, wykazując jednocześnie około 26 tysięcy złotych podatku dochodowego. W internecie szybko zaczęto porównywać te kwoty z obciążeniami ponoszonymi przez osoby zatrudnione na umowę o pracę. Warto jednak zaznaczyć, że wysokość podatku wykazanego w sprawozdaniu jednej spółki nie jest równoznaczna z całkowitą sumą podatków i składek odprowadzanych przez influencerkę, jej rodzinę czy wszystkie powiązane z nią przedsiębiorstwa. Eksperci wskazywali, że firma najprawdopodobniej korzysta z tak zwanego estońskiego CIT-u, w którym opodatkowanie zysków jest co do zasady odraczane do momentu ich wypłaty wspólnikom. Nie oznacza to więc automatycznie, że przedsiębiorstwo unika podatków lub działa niezgodnie z prawem. Mimo tych wyjaśnień dyskusja o finansach Andziaks nabrała ogromnego rozmachu. Influencerka ostatecznie zdecydowała się przeprosić za swoje słowa. Przyznała, że jej wypowiedź była niemądra i wynikała z niewystarczającego zrozumienia zasad funkcjonowania systemu podatkowego. Wydawało się, że publiczne przyznanie się do błędu pozwoli jej stopniowo odzyskać spokój. Właśnie wtedy internauci przypomnieli nagranie, które nadało całej sprawie zupełnie nowy wymiar.Andziaks

Archiwalny fragment transmisji na żywo pochodzi z okresu, kiedy Andziaks i Luka wychowywali swoją pierwszą córkę Charlotte, a państwowe świadczenie wychowawcze wynosiło jeszcze 500 złotych miesięcznie na dziecko. Podczas rozmowy z obserwatorami małżonkowie zostali zapytani o korzystanie z programu. Angelika bez wahania potwierdziła, że pobierają pieniądze. Nie widziała w tym niczego niewłaściwego, nawet jeśli sytuacja finansowa rodziny pozwalała jej na życie w luksusie. Co więcej, przekonywała, że także osoby dysponujące wielomilionowymi majątkami powinny sięgać po świadczenie, skoro państwo daje im taką możliwość. W jej ocenie rezygnowanie z pieniędzy tylko dlatego, że ktoś ich nie potrzebuje, nie ma większego sensu. Influencerka zwracała uwagę przede wszystkim na podatki, które płacą najbogatsi, i sugerowała, że pobieranie świadczenia jest uzasadnione właśnie ze względu na ponoszone przez nich obciążenia. Luka zdecydowanie poparł żonę. Tłumaczył, że bogaci rodzice nie odbierają pieniędzy rodzinom znajdującym się w trudniejszej sytuacji, ponieważ program ma charakter powszechny. Według jego rozumowania każdy, kto spełnia warunki, ma prawo otrzymać świadczenie niezależnie od wysokości dochodów. Mężczyzna podkreślał również, że osoby zamożne często płacą wysokie podatki, dlatego nie powinny mieć wyrzutów sumienia z powodu korzystania z publicznego programu. W dalszej części rozmowy małżonkowie zaczęli wymieniać różne rodzaje obciążeń podatkowych, wskazując między innymi na VAT, podatek dochodowy i daninę solidarnościową. Luka przekonywał, że dla bardzo bogatych ludzi 500 złotych nie stanowi znaczącej kwoty, ale pobieranie świadczenia może być kwestią zasady. Andziaks przyznała mu rację, przedstawiając państwowe pieniądze jako pewnego rodzaju rekompensatę za podatki odprowadzane przez osoby o wysokich dochodach. To właśnie ta argumentacja wywołała największe kontrowersje po ponownym opublikowaniu nagrania. Nie chodziło bowiem wyłącznie o sam fakt korzystania z programu, do którego małżonkowie mieli prawo. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na sposób, w jaki para uzasadniała swoją decyzję. Dla wielu osób przekonywanie, że multimilionerzy powinni pobierać świadczenie z powodu wysokich podatków, zabrzmiało szczególnie zaskakująco w kontekście późniejszych narzekań influencerki na finansowanie usług publicznych.Luka i Andziaks

Warto podkreślić, że pobieranie 500+ przez zamożne rodziny nie było żadnym naruszeniem zasad programu. Świadczenie zostało zaprojektowane jako powszechna forma wsparcia rodzin wychowujących dzieci i nie było uzależnione od kryterium dochodowego. Oznaczało to, że pieniądze mogły otrzymywać zarówno osoby znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej, jak i rodziny osiągające bardzo wysokie dochody. Od 1 stycznia 2024 roku kwota świadczenia została zwiększona do 800 złotych miesięcznie na dziecko. Samo korzystanie z programu przez Andziaks i Lukę nie stanowi więc dowodu na jakiekolwiek nadużycie. Kontrowersje dotyczą przede wszystkim wypowiedzi małżonków oraz ich stosunku do państwowych finansów. W archiwalnym nagraniu Luka tłumaczył, że bogaci rodzice nie powinni rezygnować z pieniędzy, ponieważ ich decyzja nie wpływa bezpośrednio na prawo innych rodzin do otrzymywania świadczenia. W sensie formalnym miał rację, że program nie działał na zasadzie przyznawania ograniczonej liczby świadczeń wyłącznie wybranym rodzinom. Jednocześnie wypłaty są finansowane ze środków publicznych, dlatego dyskusja o tym, czy świadczenia powinny trafiać również do najzamożniejszych, jest znacznie szersza niż indywidualna decyzja jednej rodziny. Szczególne zainteresowanie wzbudziło końcowe wyjaśnienie Andziaks. Influencerka zapewniła, że równowartość pobieranego świadczenia przekazują na cele dobroczynne. Miało to pokazać, że pieniądze nie służą zwiększaniu ich prywatnego majątku, lecz ostatecznie trafiają do osób potrzebujących wsparcia. W opublikowanych materiałach nie przedstawiono jednak szczegółowego zestawienia tych darowizn, dlatego pozostaje to deklaracją samej zainteresowanej. Nie ma podstaw, aby automatycznie ją podważać, ale nie należy również traktować jej jako niezależnie zweryfikowanego faktu. Dla części internautów takie tłumaczenie mogło stanowić argument na korzyść małżonków. Inni zwracali uwagę, że nawet przekazywanie pieniędzy na cele charytatywne nie zmienia sposobu, w jaki para wypowiadała się o podatkach i państwowych świadczeniach. W komentarzach zaczęły pojawiać się pytania o konsekwencję ich poglądów. Skoro Andziaks uważała, że płaci zbyt wysokie podatki i nie korzysta z wielu usług publicznych, dlaczego jednocześnie tak stanowczo broniła pobierania świadczenia finansowanego z tych samych środków? Niektórzy widzowie dostrzegli w tym sprzeczność, inni przekonywali, że legalne korzystanie z programu i krytykowanie wysokości podatków nie muszą się wzajemnie wykluczać. Jedno jest pewne: archiwalne nagranie ponownie skierowało uwagę opinii publicznej na finansowe wypowiedzi influencerki, które jeszcze niedawno próbowała wyjaśnić w emocjonalnym oświadczeniu.

Andziaks i Luka z dziećmiNajnowsza odsłona kontrowersji wokół Andziaks pokazuje, jak trudno osobom publicznym całkowicie zamknąć temat, który wywołał silne emocje w internecie. Influencerka przez lata budowała popularność, pokazując codzienne życie, rodzinne wydarzenia i luksusowe zakupy. Jej obserwatorzy przyzwyczaili się do oglądania drogich samochodów, ekskluzywnych podróży oraz produktów znanych marek. Dla części odbiorców taki styl życia jest inspirujący, dla innych stanowi przykład ogromnej przepaści między światem internetowych gwiazd a codziennością przeciętnych rodzin. Wypowiedzi dotyczące podatków sprawiły, że te różnice stały się szczególnie widoczne. Kiedy Andziaks przyznała, że chciałaby rozliczać się za granicą i płacić mniej, wiele osób odebrało jej słowa jako brak zrozumienia dla znaczenia usług finansowanych ze wspólnych pieniędzy. Archiwalne nagranie o 500+ ponownie rozpaliło dyskusję, ponieważ pokazało, że małżonkowie już wcześniej przedstawiali własne poglądy na relacje między zamożnymi obywatelami a państwem. W ich wypowiedziach dominowało przekonanie, że osoby płacące wysokie podatki powinny korzystać z dostępnych świadczeń, nawet jeśli nie mają pilnej potrzeby finansowej. Nie wszyscy zgadzają się z takim podejściem, ale samo wyrażanie podobnej opinii nie oznacza naruszenia prawa. Ważne jest również rozróżnienie pomiędzy legalnym korzystaniem z programu 500+ a oceną argumentów, którymi Andziaks i Luka uzasadniali swoją decyzję. Para nie musiała rezygnować ze świadczenia ze względu na wysokość swoich dochodów. Jednocześnie osoby publiczne, które regularnie opowiadają o własnych finansach, muszą liczyć się z tym, że ich słowa będą porównywane z wcześniejszymi deklaracjami. Właśnie dlatego dawna transmisja na żywo, która w momencie publikacji mogła nie wzbudzić większego zainteresowania, po kilku latach stała się jednym z najczęściej omawianych fragmentów działalności influencerki. Andziaks, która niedawno przepraszała za brak wiedzy dotyczącej systemu podatkowego, ponownie znalazła się w sytuacji wymagającej zmierzenia się z krytyką. Według informacji opublikowanych po ujawnieniu nagrania nie przedstawiła jeszcze nowego stanowiska odnoszącego się bezpośrednio do archiwalnej rozmowy o 500+. Nie wiadomo więc, czy nadal podziela wszystkie poglądy wyrażone w tamtej transmisji, czy też z perspektywy czasu ocenia je inaczej. Od momentu nagrania zmieniła się również sytuacja rodzinna małżonków. W styczniu 2026 roku na świat przyszedł ich syn Franco, a Charlotte została starszą siostrą. Nie ma jednak publicznie potwierdzonych informacji, które pozwalałyby szczegółowo opisać obecne decyzje rodziny dotyczące pobierania świadczeń na dwoje dzieci. Na razie największe emocje wywołuje więc nagranie z przeszłości, które przypomniało internautom, jak Andziaks i Luka tłumaczyli korzystanie z pieniędzy państwowych. Czy influencerka zdecyduje się ponownie zabrać głos i wyjaśnić swoje stanowisko? Tego jeszcze nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że jej słowa o podatkach i świadczeniach stały się początkiem znacznie szerszej dyskusji o odpowiedzialności finansowej, przywilejach osób zamożnych i oczekiwaniach wobec internetowych celebrytów. A ponieważ w sieci nic nie ginie, nawet dawna transmisja może po latach powrócić i wywołać większe emocje niż w dniu swojej premiery.

Videos from internet