Antoni Pawlicki przez lata zdobywał sympatię widzów dzięki rolom w popularnych polskich filmach i serialach, ale jego życie poza kamerami okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Aktor, którego publiczność doskonale pamięta między innymi z „Czasu honoru”, nigdy nie ukrywał, że ma własne zdanie na temat spraw społecznych i politycznych. Chętnie uczestniczył w obywatelskich inicjatywach, zabierał głos w publicznych dyskusjach i nie obawiał się przedstawiać stanowiska odmiennego od poglądów części swojego otoczenia. Okazuje się jednak, że największe napięcia nie pojawiły się wcale podczas publicznych wystąpień, lecz w gronie jego najbliższych. Pawlicki przed laty przyznał, że nie utrzymuje kontaktu z własnym bratem, Janem, a rozmowy z innymi członkami rodziny bywają wyjątkowo trudne. W tle znajdują się odmienne poglądy polityczne, wieloletnie związki krewnych z telewizją publiczną oraz zawodowe nieporozumienia. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że sam aktor wyraźnie rozdziela konflikt z bratem od sporów światopoglądowych. Choć publiczne wypowiedzi obu mężczyzn mogły sugerować coś zupełnie innego, Antoni podkreślał, że przyczyny ich braku kontaktu są osobiste. Jednocześnie nie ukrywał rozczarowania stanowiskiem ojca i stryja, którzy inaczej niż on oceniali polską rzeczywistość polityczną. Ta rodzinna historia pokazuje, że nawet osoby związane ze światem filmu i telewizji nie zawsze potrafią znaleźć wspólny język przy jednym stole.
Jednym z najbardziej komentowanych momentów w historii rodziny Pawlickich było wydarzenie na ulicach Warszawy, kiedy Antoni zdecydował się osobiście zatrzymać furgonetkę z hasłami antyaborcyjnymi. Aktor publicznie sprzeciwił się przekazowi prezentowanemu na pojeździe, a jego zachowanie szybko wzbudziło zainteresowanie. Nie wszyscy ocenili tę inicjatywę w taki sam sposób. Szczególnie stanowczo zareagował Jan Pawlicki, brat aktora, który w przeszłości pełnił funkcję dyrektora TVP1 i pracował jako producent telewizyjny. Jan publicznie skrytykował zachowanie Antoniego, zarzucając mu opowiedzenie się po stronie środowisk, których działalność oceniał negatywnie. Rodzinny spór stał się w ten sposób przedmiotem dyskusji znacznie wykraczającej poza prywatne relacje dwóch braci. Mogło się wydawać, że właśnie różnice polityczne doprowadziły do zerwania kontaktu. Antoni Pawlicki przedstawił jednak inną wersję tej historii. „Z bratem nie rozmawiamy, ale nie z powodów politycznych, tylko osobistych” – wyznał w jednym z wcześniejszych wywiadów. To ważne rozróżnienie, ponieważ aktor nie ujawnił szczegółów osobistego konfliktu ani nie wskazał publicznej wymiany zdań jako bezpośredniej przyczyny zerwania kontaktu. Nie oznacza to oczywiście, że odmienne przekonania nie miały żadnego znaczenia dla atmosfery panującej w rodzinie. Pokazuje jednak, że relacje między braćmi są bardziej złożone, niż sugerowały same komentarze dotyczące ich publicznych sporów. Antoni zdecydował się powiedzieć o braku kontaktu otwarcie, ale jednocześnie pozostawił najważniejsze prywatne szczegóły poza zasięgiem opinii publicznej.
Na tym jednak rodzinne napięcia się nie kończą. Antoni Pawlicki pochodzi ze środowiska od wielu lat związanego z polską telewizją i kinem. Jego ojciec, Tadeusz Pawlicki, przez dekady pracował jako operator telewizyjny, natomiast stryj Maciej Pawlicki zajmował się produkcją filmową, scenariuszami i działalnością publicystyczną. Obaj byli zawodowo związani z mediami publicznymi w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy. Antoni nie ukrywał, że sposób przedstawiania wydarzeń politycznych w ówczesnej Telewizji Polskiej budził jego poważne zastrzeżenia. Szczególnie trudno było mu pogodzić się z faktem, że członkowie jego rodziny oceniali sytuację inaczej. „Mam wrażenie, że ojciec i stryj nie są zmanipulowani tak do końca, że ciągle uważają, że PiS jest mniejszym złem, bo chyba w Polsce od dawna głosujemy na mniejsze zło” – mówił aktor. Wypowiedź ta pokazywała przede wszystkim jego osobiste rozczarowanie różnicą poglądów. Nie była jednak dowodem na to, że wszyscy członkowie rodziny zajmowali identyczne stanowisko w każdej sprawie. Pawlicki przyznawał również, że perspektywa wspólnych rodzinnych spotkań potrafiła budzić w nim niepokój. Zdawał sobie sprawę, że nawet pozornie niewinna rozmowa może szybko przerodzić się w spór dotyczący bieżących wydarzeń. Dlatego jednym ze sposobów na zachowanie spokojniejszej atmosfery stało się unikanie politycznych tematów. Nie rozwiązywało to wszystkich problemów, ale pozwalało ograniczyć ryzyko kolejnych nieporozumień. W ten sposób rodzinne spotkania, które zwykle kojarzą się z odpoczynkiem i bliskością, nabierały dla aktora zupełnie innego znaczenia.
Osobny rozdział tej historii stanowi relacja Antoniego Pawlickiego ze stryjem Maciejem. W ich przypadku nieporozumienia nie ograniczały się wyłącznie do ocen politycznych, lecz dotyczyły również konkretnych decyzji zawodowych. Maciej Pawlicki był związany z realizacją filmu „Smoleńsk”, przy którym pracował jako scenarzysta i producent. Według relacji Antoniego stryj chciał, aby aktor pojawił się w tej produkcji. Propozycja nie spotkała się jednak z jego zainteresowaniem. Pawlicki odmówił udziału w przedsięwzięciu, a dodatkowo bardzo krytycznie ocenił przedstawiony mu scenariusz. Nie próbował ukrywać swojego zdania tylko dlatego, że projekt był związany z członkiem rodziny. Określił tekst jako „bardzo słaby”, co pokazało, że w sprawach zawodowych również zamierza kierować się własną oceną. Sam wspominał jednak, że stryj przyjął tę krytykę spokojnie. Nie można więc sprowadzać ich skomplikowanych relacji do jednej odmowy udziału w filmie. Był to raczej kolejny przykład sytuacji, w której rodzinne powiązania, przekonania i wybory artystyczne zaczęły się ze sobą przecinać. Pawlicki mówił także o zmianach w swojej współpracy z telewizją publiczną. W przeszłości występował w wielu produkcjach realizowanych dla TVP, w tym w „Czasie honoru”, który przyniósł mu dużą rozpoznawalność. Później przyznawał, że po głośnej interwencji związanej z furgonetką nie otrzymywał kolejnych propozycji ról od publicznego nadawcy. Była to jego relacja dotycząca własnych doświadczeń zawodowych, a nie potwierdzenie oficjalnej decyzji o wykluczeniu go z produkcji. Mimo to sytuacja pokazywała, jak mocno w jego życiu splatały się praca, publiczna aktywność i rodzinne relacje.
Dziś historia Antoniego Pawlickiego ponownie przyciąga uwagę, choć najważniejsze wypowiedzi aktora pochodzą z wcześniejszych lat. Nie jest to zatem informacja o nowym konflikcie, który wybuchł w ostatnich dniach, lecz przypomnienie rodzinnych napięć, o których gwiazdor zdecydował się kiedyś opowiedzieć publicznie. Najbardziej wymowny pozostaje fakt, że Antoni przyznał się do braku kontaktu z bratem, ale jednocześnie stanowczo zaznaczył, że nie wynika on bezpośrednio z polityki. W przypadku ojca i stryja mówił natomiast otwarcie o różnicach światopoglądowych oraz trudnościach, jakie powodowały podczas rodzinnych spotkań. Do tego dochodziły zawodowe nieporozumienia, w tym sprawa filmu „Smoleńsk” i jego krytyczna ocena scenariusza. Wszystkie te wydarzenia tworzą obraz rodziny, której członkowie funkcjonują w podobnym środowisku zawodowym, lecz nie zawsze podzielają te same przekonania. Aktor nie próbował przedstawiać swojej sytuacji jako prostego sporu, w którym jedna rozmowa mogłaby rozwiązać wszystkie problemy. Przeciwnie, jego wypowiedzi pokazywały, że przyczyny napięć bywają osobiste, wielowątkowe i trudne do wyjaśnienia osobom z zewnątrz. Nie wiadomo, czy od czasu przywoływanych wywiadów relacje Antoniego z bratem uległy zmianie, ponieważ nie przedstawiono nowych informacji potwierdzających ich obecny stan. Pewne jest natomiast, że rodzinne doświadczenia aktora stały się przykładem tego, jak odmienne poglądy i zawodowe wybory mogą wpływać na kontakty między najbliższymi. Za rozpoznawalnym nazwiskiem, popularnymi rolami i publicznymi wystąpieniami kryje się więc historia, w której najtrudniejsze rozmowy nie odbywały się przed kamerami, ale w rodzinnym gronie.