W polskim show-biznesie pojawił się właśnie temat, który elektryzuje internautów i wywołuje lawinę komentarzy: starszy syn Krzysztofa Ibisza, Maksymilian Zejdler, wyraźnie nie chce używać znanego nazwiska swojego ojca i w najnowszym wywiadzie… w ogóle go nie wymienił, kiedy mówił o najważniejszych osobach w swoim życiu. To prosto zaprzeczenie wszelkim spekulacjom, że ma zamiar „jeździć na sławie ojca” — a przynajmniej tak twierdzi sam zainteresowany.

Maksymilian, który studiuje aktorstwo na IV roku i konsekwentnie buduje swoją własną drogę zawodową, jasno postawił sprawę: nie chce, by jego rówieśnicy, profesorowie i ludzie z branży od razu łączyli go z legendarnym prezenterem telewizyjnym. W wywiadzie udzielonym w audycji „Pałac Kultury” młody aktor powiedział, że świadomie odciął się od nazwiska Ibisz, aby nikt nie odnosił jego obecności na scenie czy ekranie do znanego ojca. Jak argumentował, to miało mu umożliwić osiągnięcie sukcesu na własnych warunkach, bez łatwych skojarzeń i automatycznych przewag.
Kiedy dziennikarz zapytał go o najbliższe osoby w jego życiu, Maksymilian wymienił przede wszystkim mamę, siostrę i dziadków — ludzi, z którymi ma najbliższe, codzienne relacje. O ojcu nie wspomniał ani słowem, co dla części fanów telewizyjnego prezentera było zaskoczeniem, a nawet… powodem do pytania, czy istnieje między nimi jakiś konflikt.

Jednak Zejdler nie okazał zdziwienia tym, że temat nazwiska i relacji z ojcem wraca w każdym kolejnym pytaniu. Wytłumaczył, że jest bardzo związany z rodziną — szczególnie z mamą i siostrą — i to właśnie oni są jego filarem wsparcia. Wyznał też, że trudno mu było wyjechać z rodzinnego domu i zacząć życie studenckie we Wrocławiu, co było jednym z najtrudniejszych momentów w jego młodym życiu.
Choć Maksymilian rzadko wypowiada się o Krzysztofie Ibiszu, to podkreślił, że łączy ich wspólna historia i że ma szacunek dla pracy ojca. Przyznał też słowa uznania, kiedy rozmowa zeszła na temat znakomitej formy i energii, z jaką prezentera oglądają miliony Polaków na ekranach telewizorów — nawet jeśli jego własna droga jest zupełnie inna.
Dla niektórych fanów to znak, że młody Zejdler chce uciec od wielkiego nazwiska, by potwierdzić swoją wartość w zupełnie inny sposób. Inni uważają, że takie publiczne „pominięcie ojca” to gest świadczący o głębszych rodzinnych napięciach. Jedno jest pewne — ten temat jeszcze długo nie zejdzie z pierwszych stron plotkarskich portali, bo daje pole do spekulacji, emocji i… kolejnych pytań o życie prywatne prezenterów i ich dzieci.