Rodzina Whittakerów — pochodząca z prowincji Zachodnia Wirginia, która zyskała rozgłos po tym, jak nazwano ją „najbardziej wsobną rodziną w Ameryce” — znów trafiła na pierwsze strony gazet.
Rodzina po raz pierwszy wzbudziła szerokie zainteresowanie opinii publicznej za sprawą serialu dokumentalnego na YouTube, który uwypuklił ich silne pokrewieństwo i jego wpływ na kolejne pokolenia. Według doniesień ich związek wsobny sięga prawie wieku, począwszy od małżeństwa dwóch kuzynów, potomków bliźniaków.
Wielu członków rodziny żyje z niepełnosprawnościami, a ich historia stała się szeroko znana za sprawą kanału Soft White Underbelly należącego do filmowca Marka Laity, który od ponad dwóch dekad pokazuje rodzinę Whittakerów.

W 2004 roku film dokumentalny Laity przedstawił światu rodzeństwo Raya, Betty, Larry’ego i Lorene, a także syna Lorene, Timmy’ego. Film ugruntował ich reputację jako najbardziej wsobnej rodziny w USA. Relacje między Laitą a rodziną początkowo były napięte – jeden z członków podobno wyciągnął do niego broń – ale z czasem się ociepliły, choć Laita później wyznał, że rodzina go czasami oszukiwała.

W marcu 2024 roku Laita ogłosiła, że Larry zmarł prawdopodobnie na zawał serca, a nawet przeznaczyła 1000 dolarów na pokrycie kosztów pogrzebu. Później okazało się, że to nieprawda; Larry pojawił się żywy w filmie na YouTube zatytułowanym „Śmierć Larry’ego Whittakera”.

Ostatnie wydarzenia wskazują na interwencję władz stanowych. Według Daily Mail, służby ochrony dorosłych w Zachodniej Wirginii odebrały Ray (72 l.), Lorene (79 l.) i jej syna Timmy’ego (46 l.) z domu rodzinnego.

Ich rodzeństwo, 73-letnia Betty i 69-letni Larry, zostało podobno porzucone bez żadnego wyjaśnienia.

„Powiedzieli, że im pomagają i że nie mogą tu dłużej mieszkać. Tęsknię za nimi – wychowałam ich” – powiedziała Betty w rozmowie z „Mail”.

Larry dodał, że nikt ich nie poinformował, dokąd zabrano ich bliskich. „Czekałem w domu na telefon, ale to wszystko, co wiem. Nic mi nie powiedzieli”.
Zasugerował również, że internetowa sława rodziny mogła skłonić władze do interwencji. „Ludzie zarabiają na nich pieniądze i im się to nie podoba” – powiedział. „Powiedzieli nam, żebyśmy z nikim nie rozmawiali. Oni nas obserwują”.
Departament Usług Społecznych Wirginii Zachodniej potwierdził, że jest świadomy zaistniałej sytuacji, ale stwierdził, że przepisy o poufności uniemożliwiają mu udzielenie dalszych komentarzy.