Jennifer Aniston w końcu przerwała milczenie na temat swojego związku z Jimem Curtisem – mężczyzną, który dyskretnie urzekł zarówno jej serce, jak i uwagę opinii publicznej. W nowym wywiadzie dla magazynu „Elle” 56-letnia aktorka opowiedziała ciepło i pewnie o mężczyźnie, z którym spotyka się od kilku miesięcy, dając jasno do zrozumienia, że jest szczęśliwsza niż kiedykolwiek.
„Jest niezwykły – wyjątkowy i bardzo miły” – powiedziała Aniston, a jej słowa emanowały podziwem. „Chce pomagać ludziom w gojeniu ran, w pokonywaniu traum i stagnacji, by osiągnąć jasność umysłu. To wspaniała rzecz, której można poświęcić życie”. Podkreśliła, że hipnoza, umiejętność, z której Curtis słynie w internecie, to „tylko jedna z wielu rzeczy, którymi się zajmuje”.

Plotki o tym związku zaczęły krążyć zeszłego lata, kiedy fani zauważyli, że Aniston polubiła kilka postów Curtisa i zaangażowała się w jego przemyślane, introspektywne wiadomości. Curtis, obecnie 50-letni, określa siebie w mediach społecznościowych jako hipnoterapeutę, „trenera transformacji” i eksperta od związków – te trzy role zdają się rezonować z niedawnym zwrotem Aniston w stronę dobrego samopoczucia, refleksji i rozwoju emocjonalnego.

Według źródeł, ich relacja narodziła się początkowo dzięki jego pracy trenerskiej. Jennifer była podobno jedną z jego klientek lub uczestniczek, zanim ich relacja przerodziła się w coś głębszego. Chemia między nimi szybko stała się nie do zignorowania, a w lipcu para została sfotografowana razem na wakacjach, potwierdzając to, co wielu zaczęło podejrzewać.

Aniston zachwyciła swoich fanów, publikując niedawno na Instagramie swoje pierwsze zdjęcie z Curtisem — ciche, ale mocne oświadczenie, że aktorka nie zamierza już dłużej ukrywać swojej miłości.
Jak na aktorkę, która przez dekady była pod ostrzałem opinii publicznej, słowa Aniston sugerują, że w końcu znalazła coś ugruntowanego, autentycznego i głęboko znaczącego. I po raz pierwszy od dawna wydaje się gotowa podzielić się tą radością ze światem.