Walczyłam z rakiem i spędziłam tygodnie w szpitalu, gdy pewnego dnia moja córeczka nagle powiedziała: „Mamo, lekarze podają ci złe leki” 😨😱
Już od kilku tygodni leżałam w szpitalu, czując, jak z dnia na dzień tracę siły, a lekarze – uprzejmi i pewni siebie – powtarzali mi wciąż to samo: proszę wytrzymać, leczenie jest ciężkie, ale wszystko jest pod kontrolą.
Chciałam im wierzyć. Trzymałam się nadziei, że ból i słabość to tylko cena za szansę na życie.
Jedynymi radosnymi momentami były wizyty mojej córeczki. Przynosiła rysunki, opowiadała mi o szkole, swoich przyjaciołach i kotku, którego nigdy nie dostaliśmy. Trzymałam ją za rękę, wdychałam zapach jej włosów i w duchu marzyłam, żeby móc patrzeć, jak dorasta.
Ale potem powiedziała coś, co przeszyło mnie dreszczem:
„Mamo, ten lekarz przepisuje ci złe lekarstwo. Dlatego tak źle się czujesz”.
Spróbowałem się uśmiechnąć i pogłaskać ją po policzku.
„Nie, kochanie, to lekarstwo mi pomaga. Dzięki niemu wciąż żyję.”

Ale ona pokręciła głową.
„Słyszałem, jak jeden lekarz mówił drugiemu, że nie dają ci tego, czego potrzebujesz. Powiedział: »Zobaczmy, jak szybko pójdzie ten proces«”.
Po usłyszeniu tego nie mogłem spać spokojnie. W głowie kołatała mi się jedna myśl: co, jeśli miała rację?
Postanowiłem poznać prawdę i to, co odkryłem, wprawiło mnie w przerażenie 😱😱
Następnego dnia udawałam, że śpię, gdy pielęgniarka weszła z kolejną kroplówką. Wyjęła z torby fiolkę bez etykiety, podłączyła ją do systemu i szybko coś zapisała w dzienniku.
Zauważyłam, że kod na fiolce nie pasuje do tych używanych wcześniej. Kiedy wyszła, ostrożnie odkleiłam etykietę i schowałam ją pod poduszką.
Później poprosiłam moją znajomą farmaceutkę, która odwiedzała swoją matkę w szpitalu, aby sprawdziła, co to za lek.

Następnego dnia przyniosła mi odpowiedź – to był lek eksperymentalny, jeszcze niezatwierdzony do stosowania u ludzi. Testowano go wyłącznie na zwierzętach.
Nie mogłam w to uwierzyć. Ale moja przyjaciółka pokazała mi dane na swoim telefonie: ten sam kod, ta sama partia, ten sam producent.
Postanowiłem milczeć, dopóki nie dowiem się wszystkiego. Tej nocy zostawiłem nagranie w telefonie i nagrałem rozmowę dwóch lekarzy na korytarzu. Jeden powiedział do drugiego:
„W sali siedemnaście mamy postępy. Zmniejsz dawkę, zobacz, jak jej organizm się zaadaptuje. Nie strasz jej – jest już na krawędzi”.
Pokój siedemnasty to ja.
Przekazałam nagranie mężowi, a następnego dnia przyszedł z prawnikiem, domagając się odpowiedzi. Kiedy wyciągnięto nagrania, okazało się, że w mojej dokumentacji medycznej wymieniony jest zupełnie inny, standardowy i bezpieczny lek.
W rzeczywistości przyjmowałem lek eksperymentalny bez mojej zgody. Dyrekcja szpitala próbowała to zatuszować, ale wszczęto dochodzenie i wkrótce cały zespół medyczny zaangażowany w leczenie został zawieszony.
Po odstawieniu leku ból zaczął ustępować. Po raz pierwszy od tygodni byłem w stanie ustać bez pomocy.