Magnat muzyczny, który popadł w niełaskę po skazaniu za prostytucję, został pierwotnie skazany w październiku na 50 miesięcy więzienia.
Sean „Diddy” Combs pozostanie w więzieniu prawie miesiąc dłużej niż planowano, ponieważ oficjalną datę jego zwolnienia przesunięto w związku z doniesieniami o naruszeniach zasad podczas odbywania kary pozbawienia wolności.
56-letni Combs został uznany w lipcu winnym dwóch zarzutów przewożenia osób w celu prostytucji i w październiku otrzymał wyrok 50 miesięcy więzienia. Początkowo miał zostać zwolniony 8 maja 2028 roku. Jednak federalne akta więzienne, do których dotarł magazyn PEOPLE 12 listopada, wskazują na nową datę zwolnienia – 4 czerwca 2028 roku.
Władze nie podały wyjaśnienia tej zmiany, choć pojawiły się doniesienia, że założyciel Bad Boy Records złamał wiele zasad obowiązujących w więzieniu.

7 listopada portal TMZ doniósł, że zaledwie kilka dni po przybyciu do Federalnego Zakładu Karnego w Fort Dix w stanie New Jersey, Combs został rzekomo przyłapany na spożywaniu domowej roboty alkoholu – sfermentowanej mieszanki jabłek, cukru i napoju gazowanego Fanta. Chociaż władze więzienne podobno rozważały przeniesienie go do innej jednostki, ostatecznie pozostał na swoim miejscu.
Rzecznik Combsa zaprzeczył tym oskarżeniom, nazywając doniesienia „fałszywymi i nieodpowiedzialnymi” i zapewniając, że Combs nie złamał żadnego regulaminu więziennego, podkreślając, że trzeźwość i dyscyplina są kluczowe dla jego resocjalizacji.
Dodatkowe obawy pojawiły się, gdy 10 listopada CBS News poinformowało o udziale Combsa w niedozwolonej rozmowie telefonicznej z udziałem trzech osób. Przepisy więzienne nie zezwalają osadzonym na łączenie wielu osób w jednej rozmowie. Jego zespół argumentował jednak, że rozmowa była częścią chronionej rozmowy między prawnikiem a klientem i dlatego była dopuszczalna.
Combs przebywa w areszcie od września 2024 roku. Przed przeniesieniem do Fort Dix przebywał w areszcie Metropolitan Detention Center w Brooklynie. Chociaż został uniewinniony z zarzutów handlu ludźmi w celach seksualnych i wymuszeń, wyroki skazujące za prostytucję pozostały w mocy.
Po ogłoszeniu wyroku 3 października, jego adwokat Marc Agnifilo skrytykował sędziego przewodniczącego za rzekome podważanie decyzji ławy przysięgłych. Zespół prawny Combsa, który ubiegał się o znacznie krótszy wyrok – 14 miesięcy – w porównaniu z 11-letnim, o który wnioskowali prokuratorzy, planuje odwołać się od wyroku, argumentując, że przymus odegrał rolę w surowszym wyroku.