66-letnia Jamie Lee Curtis, która otwarcie wypowiedziała wojnę przemysłowi kosmetycznemu, podzieliła się wzruszającą historią o swoim bliskim spotkaniu ze zmarłą księżną Dianą.
W niedzielę 31 sierpnia aktorka umieściła na Instagramie wpis, w którym wspomniała, jak w 1997 roku niemal spotkała legendarną księżniczkę na planie filmu „Dzikie stworzenia” , będącego kontynuacją „Rybki zwanej Wandą” .

Jamie wyjaśniła, że podczas kręcenia zdjęć w słynnym studiu Pinewood, około 30 kilometrów na zachód od Londynu, wskoczyła do wózka golfowego w przerwie, żeby szybko dostać się do garderoby i skorzystać z toalety. Właśnie w tym momencie na plan przybyła księżna Diana z synami.
„Mój kierowca zaczął walić w drzwi, mówiąc, że Diana przyjechała z dziećmi, ale kiedy wróciłem, jej już nie było” – wspominał Curtis.

Następnego dnia aktorka postanowiła napisać list do Pałacu Kensington, wyjaśniając, dlaczego opuściła spotkanie i wyrażając podziw dla księżniczki. Ku zaskoczeniu Jamiego, już następnego dnia otrzymała odpowiedź – od samej Diany.
„Podziękowała mi za list i uprzejmie przyznała, że moja nieobecność miała naturalny powód. Diana nawet zauważyła, że to samo przytrafia się jej cały czas. Powiedziała też, że z niecierpliwością czeka na nasze spotkanie” – wspominał Curtis.
Zaledwie dwa miesiące później księżna Diana tragicznie zmarła w Paryżu w wieku 36 lat. Dla Jamie Lee Curtis to niemalże spotkanie pozostało cennym wspomnieniem – małym przebłyskiem człowieczeństwa i ciepła, który niestety nigdy nie miał szansy przerodzić się w prawdziwe spotkanie.