Kiedy teściowa oznajmiła, że przyjeżdżają krewni ze wsi, nawet się ucieszyłam. No i co z tego, pomyślałam – jakieś starsze ciotki zostaną na kilka dni, napiją się herbaty, pogadają i wyjadą. Nie miałam nic przeciwko. Aż nagle powiedziała:
— Będą spać w twoim pokoju. Na twoim łóżku. Tam jest przytulniej.
Nie mogłem uwierzyć własnym uszom.
— Przepraszam, w moim pokoju? Na moim łóżku? A gdzie mam spać?
— Śpij w kuchni, jesteś młody — odpowiedziała stanowczo, oddając już mój pokój gościom.
Spojrzała na mnie, jakbym była najbardziej samolubną osobą na świecie.
— Młodzi mogą spać gdziekolwiek. Ale są ze wsi, zmęczeni, potrzebują spokoju.
Wszystkie moje próby uprzejmego protestu trafiały w ścianę. Ona już wciągała poduszki i koce do mojego pokoju. Goście, oczywiście, dopiero co przyjechali i z podziwem patrzyli na wnętrze, jakby znaleźli się w Wersalu.

Próbowałem zasugerować kanapę w salonie albo materac dmuchany, ale mi przerwała:
— Ci staruszkowie z wioski połamią sobie kręgosłupy na kanapie! A tam jest przeciąg! Koniec dyskusji.
Wściekałam się. Niosąc koc do kuchni, czułam się jak obca osoba we własnym domu. Ale im dłużej o tym myślałam, tym bardziej stawało się to dla mnie jasne: to było złe. Dlaczego miałabym znosić upokorzenie pod pretekstem „szacunku dla gości”?
I wtedy wpadłem na pomysł – jak dać nauczkę mojej teściowej i wypędzić nieproszonych gości z mojego pokoju 😊
W mojej szafce stała mała buteleczka olejku eterycznego z mięty pieprzowej. Bardzo skoncentrowanego. Obficie polałam nim poduszki i prześcieradła w moim pokoju, kiedy goście byli w łazience.
W ciągu kilku minut w pokoju zrobiło się tak śmierdząco, że oczy łzawiły mi i nie mogłam oddychać.
Potem dyskretnie postawiłam przy łóżku lampę zapachową… wypełnioną octem. Tak, tym ostrym, który parzy w nos. Włączyłam ją i wyszłam.
Piętnaście minut później zaczęła się zabawa.

Jedna z gości wybiegła z pokoju, kaszląc i machając rękami:
— Strasznie tam śmierdzi! Oczy mnie pieką!
Teściowa weszła do środka i po pięciu sekundach wyszła, trzymając nos:
— O mój Boże, co to ZA zapach?!
— Och, nie wiem — wzruszyłem niewinnie ramionami. Może wentylacja. Albo stary materac. Zawsze spałem w kuchni, więc nie zauważyłem…
W końcu goście zostali przeniesieni do salonu. A moja teściowa, dumnie twierdząc, że „nie dba o to, gdzie śpi”, poszła do kuchni.
A ja? Wyciągnęłam się we własnym łóżku, otworzyłam okno, włączyłam wentylator i spałam jak księżniczka.
Od tamtej pory nikt już nie odważył się zająć mojego pokoju.