Przerażająca tradycja związana z ostatnim portretem matki ze zmarłym dzieckiem

Upiorny obraz Otylii Januszewskiej trzymającej niedawno zmarłego syna Alexandra uchwyca nie tylko głęboki moment żalu, ale także nawiązuje do wiktoriańskiej tradycji fotografii post mortem. Praktyka ta, która rozpowszechniła się w połowie XIX wieku, służyła jako sposób na uczczenie pamięci zmarłego i zachowanie ostatecznej, namacalnej więzi z bliskimi — zwłaszcza gdy rzeczywistość śmierci wydawała się zbyt przytłaczająca.

Pomysł rozmyślania o śmierci ma głębokie korzenie w koncepcji memento mori , oznaczającej „pamiętaj, że musisz umrzeć”, która ma długą historię. W średniowieczu przypomnienia o śmierci często pojawiały się w obrazach, a wcześniejsze kultury tworzyły bibeloty przedstawiające szkielety — ponure, ale konieczne uznanie kruchości życia.

Wraz z pojawieniem się fotografii w XIX wieku stała się ona idealnym medium, aby uczynić te refleksje bardziej osobistymi i intymnymi. Rodziny, które teraz mogły uchwycić obrazy, uwieczniały zmarłych bliskich, próbując ich zatrzymać, trzymając ich twarze zawsze blisko. Pozwoliło to żyjącym nie tylko na żałobę, ale także na utrzymanie trwałej więzi i poczucia połączenia po śmierci.

Co ciekawe, dziś, gdy odchodzi ktoś bliski, często skupiamy się na świętowaniu jego życia, często unikając brutalnej rzeczywistości jego śmierci — niemal jakby bezpośrednie wspominanie o niej było tabu. W przeciwieństwie do tego, wiktorianie przyjmowali śmierć całym sercem, wplatając ją w rytuały, które uznawały jej nieuniknioną obecność.

Fotografia post mortem, której popularność osiągnęła szczyt w latach 60. i 70. XIX wieku, była centralną częścią tego procesu. Rozpoczęła się w latach 40. XIX wieku wraz z wynalezieniem samej fotografii i chociaż nie wszyscy wiktorianie czuli się komfortowo fotografując zmarłych, praktyka ta stała się powszechna, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Europie.

Videos from internet