John Travolta, który kiedyś słynnie zatańczył z księżną Dianą podczas kolacji w Białym Domu, podzielił się głęboko osobistym i szczerym momentem ze swoimi fanami. Gwiazda filmowa uczciła pamięć swojego zmarłego syna, Jetta, który w tym roku skończyłby 33 lata.
71-letni aktor — znany z dziesiątek kultowych ról i śledzony przez 15,2 miliona fanów w mediach społecznościowych — opublikował na Instagramie rzadkie, archiwalne zdjęcie siebie z Jettem. Podpis wywołał wzruszenie:

„Wszystkiego najlepszego, Jett. Bardzo za tobą tęsknię! Kocham cię na zawsze.”
A to coś więcej niż tylko słowa. W zeszłym roku Travolta ujawnił, że nie mija ani jeden dzień bez myślenia o swoim synu. Dla niego Jett pozostaje zawsze obecny — w pamięci i sercu.
Jett był najstarszym dzieckiem Johna i jego zmarłej żony, Kelly Preston. W 2009 roku, gdy rodzina spędzała wakacje na Bahamach, Jett tragicznie zmarł w wieku zaledwie 16 lat. Zdiagnozowano u niego autyzm, astmę i zespół Kawasakiego. Według świadków doznał ataku padaczki i uderzył głową w hotelowej łazience.

Travolta później opisał tragedię jako „najgorszy ból”, jakiego kiedykolwiek doświadczył. I chociaż czas może leczyć, takie straty pozostawiają trwały ból.