Jeśli istnieje personifikacja memu „Moje gusta są bardzo specyficzne”, to jest nią Lana Del Rey. Piosenkarka, która w zeszłym tygodniu zdawała się zaprzeczać plotkom o romansie z przewodnikiem po dzikiej przyrodzie Jeremym Dufresne, wyszła z nim wczoraj. A nowe zdjęcia 39-letniego artysty i 56-letniego myśliwego polującego na aligatory (to niebezpieczne gady, w których specjalizuje się mężczyzna) mówią same za siebie.
Lana uczestniczyła w ślubie swojej przyjaciółki, brytyjskiej modelki i piosenkarki Karen Elson, w towarzystwie nowego ukochanego. I trzeba przyznać, że wyglądała po prostu olśniewająco w długiej, miękkiej niebieskiej sukni w stylu Marilyn Monroe. A Jeremy, opalony na bagnach Luizjany, ubrany tak, aby pasował do swojej towarzyszki, dał jasno do zrozumienia, że nadal jest mężczyzną. Jednak nie wszyscy fani Lany byli zadowoleni z jej wyboru: niektórzy są zdezorientowani 17-letnią różnicą wieku między kochankami, inni egzotycznym zawodem mężczyzny. A jeszcze inni po prostu przypominają sobie poprzednie nieudane romanse piosenkarki, która w ostatnich latach zamierzała wyjść za mąż co najmniej dwa razy, ale nigdy nie stanęła przed ołtarzem.
Cóż, odmawiamy słuchania sceptyków i szczerze kibicujemy tej parze. W końcu, jaka inna gwiazda popu mogłaby mieć romans z łowcą krokodyli? Może Britney Spears, ale to zupełnie inna historia…
