Brad Pitt potrzebował dwóch lat, aby w końcu ujawnić publicznie swoją ukochaną. Kilka dni temu aktorka i trenerka fitness Ines de Ramon przeszła po czerwonym dywanie na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Ich pojawienie się wywołało sporo szumu – dziewczynę oskarżono nawet o naśladowanie byłych żon Pitta. Ale Brad, jak się okazało, nie odsłonił swoich kart dla nagłówków.
Osoba z Mirror powiedziała, że upublicznienie jest kolejnym krokiem w jego związku z Ines. Wiadomo, że intencje artysty są poważne i udowodnił to jej po raz kolejny. „On nie jest typem, który robi to dla szpanu” – podkreśliło źródło, dodając, że Brad jest naprawdę szczęśliwy w tym związku.
Sądząc po tym, co mówili insiderzy, Ines nie potrzebuje takich poświęceń. Sama podpisała umowę, że pod żadnym pozorem nie ujawni szczegółów z życia swojego kochanka. On, przypomnijmy, od początku postępowania rozwodowego z Angeliną Jolie był ostrożny w stosunku do ludzi – nie było mu łatwo uwierzyć na nowo w miłość.