Wnętrze angielskie z elementami prowansalskimi.

Właściciel tego mieszkania stanął przed trudnym pytaniem: zrujnowany dom zamienić w przytulny kącik lub sprzedać. W rezultacie postanowiono spróbować się w roli projektanta i spełnić dawne marzenia.

Krótko

Naszym dzisiejszym bohaterem jest Natasha Lisakova, redaktorka ds. Mody w magazynie GQ. Mieszkanie, w którym musiała wyremontować, było w tak opłakanym stanie, że właścicielka długo nie mogła się zdecydować – rozpocząć remont, czy lepiej sprzedać nieruchomość i poszukać innej? Po chwili namysłu Natasza nie bała się spróbować roli projektanta dekoracji.

Warto dodać, że mieszkanie okazało się zgodne ze stylem właściciela – z delikatnymi odcieniami, bez krzykliwego wielobarwnego wystroju.

Detale

Mieszkanie było w bardzo złym stanie. Nie było do końca jasne, czy go sprzedać, czy uregulować. Zadanie polegało na dokonaniu napraw przy minimalnych kosztach, ponieważ sprzedaż go w „nienaruszonej” formie nie miała sensu. W związku z tym podjęto decyzję: spróbować ucieleśnić angielską klasykę z elementami Prowansji, aby przebywanie w środku było proste, wygodne i przytulne.

Aby zwiększyć przestrzeń, konieczna była przebudowa. Wszystkie przegrody zostały rozebrane (w mieszkaniu nie było ścian nośnych) i z niewielkimi zmianami odrestaurowane. Umożliwiło to utworzenie garderoby w sypialni i poszerzenie przedpokoju.
Mieszkanie pierwotnie miało 2 osobne pokoje, jeden z nich był wąski i długi, dlatego za pomocą szerokiego łuku połączyliśmy salon z kuchnią.

Połączono także łazienkę i toaletę. Połączyliśmy część korytarza i okazało się, że jest to duża łazienka – aż 6 metrów kwadratowych. Dom posiada ogrzewanie gazowe, które później zostało porzucone i zastąpione bojlerem wodnym.

Wysokość stropów umożliwiła zastosowanie oświetlenia sufitowego. Preferowano żyrandole w stylu prowansalskim z abażurami z tkaniny. Jako dodatkowe oświetlenie zastosowano symetrycznie zawieszone kinkiety w sypialni nad wezgłowiem łóżka oraz w salonie nad kominkiem. Również w salonie znajdują się reflektory sufitowe we wnęce nad regałem. W kuchni wykonano lampy sufitowe, a w kuchni nad blatem wbudowaną lampę.

Założono, że wszystkie ściany zostaną pomalowane z dodatkiem tapety. Zakupiona tapeta do sypialni nieoczekiwanie zdeterminowała kolorystykę całego mieszkania. Głównym kolorem ścian stał się szaro-niebieski odcień.

Szczerze mówiąc, o wielu remontach zadecydował szczęśliwy zbieg okoliczności. Na przykład przypadkowo natknęłam się na tapetę BN International z kolekcji Elements, która idealnie dopasowała kolor i fakturę do wzoru desek na podłodze. Wtedy pojawił się pomysł, aby zastosować je fragmentarycznie na ścianie przy kominku. Tym samym udało nam się uniknąć monochromatyczności we wnętrzu, a na wpół zatarty nadruk na tapecie bardzo dobrze wpisuje się w koncepcję przyszłego stylu mieszkania.

Wszystkie meble zostały zakupione w IKEA  ,  łącznie z meblami balkonowymi. W ten sposób udało się uniknąć długiego czasu oczekiwania na dostawę i montaż. Wszystko było szybkie, jasne i harmonijne.

Chciałam dodać trochę jasnych akcentów do salonu, więc pojawiła się zasłona w kształcie brytyjskiej flagi, którą kupiłam w Zara Home. Poduszki, także z nadrukiem angielskiego Union Jack, zostały zakupione w Anglii.

Bardzo chciałem wprowadzić do przyszłego wnętrza odrobinę francuskiego wystroju wiejskiego. Myślę, że styl można określić jako klasyczny angielski z dodatkiem wystroju w stylu prowansalskim.

Trudności pojawiły się przy zatwierdzeniu planu, gdyż dom wybudowano jeszcze w 1934 roku i wymagał on zbadania stanu konstrukcji oraz raportu technicznego z Państwowego Przedsiębiorstwa Unitarnego Moszhilniiproekt.

Remont trwał 5 miesięcy. Na zespawanie grzejnika i jego demontaż z kuchni w celu wykonania szerokiego parapetu-blatu i zamontowania zlewu przy oknie trzeba było czekać miesiąc.

Zdjęcie przed renowacją

Like this post? Please share to your friends:

Videos from internet